Lata 60. XX wieku przyniosły w polskiej poezji odważną zabawę słowem, jakiej wcześniej właściwie nie było. Wtedy narodził się nurt, który sam język postawił w centrum uwagi – poezja lingwistyczna. Twórcy przestali traktować słowa jak zwykłe narzędzia przekazu i zaczęli badać ich naturę, rozbierać na elementy, sprawdzać ich elastyczność. Jeśli sięgacie po tomy Mirona Białoszewskiego czy Tymoteusza Karpowicza, zapewne nieprzypadkowo trafiliście na tę wzmiankę. To dobry moment, by zobaczyć, na czym polegał ten niezwykły literacki eksperyment.