W szkole to kolejne hasło z podręcznika do polskiego. W literaturze i sztuce - jedna z najbardziej przewrotnych kategorii estetycznych, jakie kiedykolwiek wymyślono. Groteska łączy to, co nie powinno ze sobą współistnieć: komizm z tragizmem, piękno z brzydotą, śmiech z przerażeniem. I robi to z pełną świadomością, że czytelnik nie będzie wiedział, czy ma się śmiać, czy uciekać.
Historia i pochodzenie groteski - od podziemi Nerona do sztuki
Słowo "groteska" ma zaskakujące pochodzenie. Wywodzi się od włoskiego grotta, czyli jaskinia. Pod koniec XV wieku w Rzymie odkryto podziemia Złotego Domu Nerona - pałacu zasypanego przez wieki ziemią. Na ścianach znaleziono dziwaczne zdobienia: splątane rośliny, fantastyczne zwierzęta, ludzkie postacie przechodzące w ornamenty plastyczne. Nic nie pasowało do niczego, a jednocześnie tworzyło fascynującą całość. Włoscy artyści nazwali ten styl grottesco - i tak z określenia ornamentu narodziło się pojęcie, które przeniknęło całą kulturę.
Z czasem groteska wyszła daleko poza malarstwo. W XVI i XVII wieku groteskowy język pojawił się u Rabelais'go i w komedii dell'arte, ale prawdziwy rozkwit nastąpił w XIX i XX wieku - kiedy artyści zaczęli celowo mieszać konwencje i burzyć granicę między powagą a absurdem.
Czym jest groteska - cechy i definicja
Groteska to kategoria estetyczna oparta na łączeniu przeciwstawnych elementów - i to w sposób celowo dysharmonijny. Nie chodzi o delikatne zestawienie, ale o zderzenie. Tragizmu i komizmu w jednej scenie. Patosu obok trywialności. Fantastyka wdzierająca się w realizm bez ostrzeżenia.
Co odróżnia groteskę od zwykłej satyry? Przede wszystkim - niepokój. W satyrze wiesz, z czego się śmiejesz. W grotesce śmiech ma w sobie coś niepewnego, bo zaraz obok czai się groza. Groteskowy utwór deformuje rzeczywistość, wyolbrzymia ją do absurdu - nie po to, żeby bawić, ale żeby obnażyć coś, czego w "normalnym" opisie nie dałoby się zobaczyć. Brzydota staje się narzędziem ekspresji, a karnawalizacja (termin Bachtina) odwraca porządek świata - król zostaje błaznem, błazen królem.
Groteska w polskiej literaturze - Gombrowicz, Mrożek, Witkacy
Polski utwór groteskowy? Tu mamy bogatą tradycję. Gombrowicz w "Ferdydurke" stworzył jedno z najważniejszych groteskowych dzieł XX wieku - trzydziestoletni mężczyzna cofnięty do szkoły to absurd, pod którym kryje się analiza form narzucanych przez społeczeństwo. Mrożek w swoich dramatach ("Tango", "Emigranci") uprawiał groteskę polityczną - postacie mówią pozornie logicznie, ale sens ich słów rozpada się przy bliższym spojrzeniu.
Witkacy łączył groteskę z katastrofizmem. Jego "Szewcy" to utwór, w którym śmieszność jest przerażająca, a przerażenie śmieszne. A groteskowe elementy znajdziecie też w literaturze XVI-XVIII wieku - choćby w sowizdrzalskiej twórczości staropolskiej, gdzie rubaszny język mieszał się z satyrą obyczajową.
Dlaczego groteska wciąż działa
Groteska przetrwała wieki, bo odpowiada na potrzebę mówienia o rzeczach trudnych przez śmiech i deformację. Kiedy rzeczywistość staje się zbyt absurdalna, jedynym sposobem na jej opisanie bywa jeszcze większy absurd. Może dlatego literatura piękna XX wieku tak chętnie po nią sięgała - i może dlatego Gombrowicza czy Mrożka czytamy z poczuciem, że pisali o naszych czasach, nie swoich.